Letnie niebo – część III. Od Słońca aż po inne galaktyki część 3/3
No i jesteśmy! Trzecia, a zarazem ostatnia część naszej letniej podróży po niebie!
W poprzednich dwóch wpisach odwiedziliśmy centrum Drogi Mlecznej, przyjrzeliśmy się Antaresowi, Lagunie, Orłowi, a później przenieśliśmy się do Letniego Trójkąta i jego okolic. Tym razem trochę zmienimy kierunek. Nie będziemy patrzeć wyłącznie w nocne niebo. Zaczniemy od Słońca, później poczekamy na sierpniowe Perseidy, zajrzymy do Saturna, odwiedzimy jedną z najpiękniejszych gromad gwiazd, a na sam koniec... polecimy naprawdę daleko – aż do innych galaktyk!
No to jak, gotowi? To lecimy!
Zaćmienie Słońca
Perseidy – czyli „spadające gwiazdy”
Dobra, teraz możemy wrócić do nocy 😆
Jeśli w sierpniu wyjdziecie wieczorem na dwór i zobaczycie jasną kreskę przecinającą niebo, prawdopodobnie właśnie trafiliście na Perseida. I od razu małe sprostowanie: to nie jest spadająca gwiazda. Gwiazdy są całe i mają się dobrze. (Pytałam się 😉). Perseidy powstają, kiedy Ziemia przelatuje przez chmurę drobinek pozostawionych przez kometę 109P/Swift-Tuttle. Odłamki wpadają w ziemską atmosferę z ogromną prędkością, rozgrzewają się i zaczynają się spalać .
I właśnie wtedy widzimy meteory. Meteor- leci, meteoryt już spadł, pamiętajcie bo nie będę powtarzać!!
Najlepsze w Perseidach jest to, że nie potrzebujemy teleskopu. Wystarczy znaleźć możliwie ciemne miejsce, położyć się wygodnie i patrzeć w niebo. A jeśli zobaczycie wyjątkowo jasny meteor, który rozświetli sporą część nieba – możecie właśnie obserwować bolid.
Saturn – planeta, którą wszyscy znamy
Jeżeli istnieje planeta, którą można rozpoznać niemal od razu, to zdecydowanie Saturn. Jego pierścienie sprawiają, że wygląda jak planeta wyjęta prosto z filmu science fiction. Tyle że są prawdziwe. Pierścienie Saturna składają się przede wszystkim z lodu, pyłu i fragmentów skał. Ich rozmiary są ogromne, ale same cząstki mogą mieć od mikroskopijnych rozmiarów aż po wielometrowe kawałki.
M13 – Wielka Gromada w Herkulesie
Teraz lecimy dalej. M13 to gromada kulista znajdująca się w gwiazdozbiorze Herkulesa. Znajdują się tam setki tysięcy gwiazd związanych ze sobą grawitacyjnie. M13 znajduje się około 22 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Czyli światło, które dociera do nas dzisiaj, rozpoczęło swoją podróż około 22 tysiące lat temu. Dla porównania- Wtedy na Ziemi żyli jeszcze ludzie epoki kamienia. A my dzisiaj patrzymy na światło, które wyruszyło w drogę, kiedy nasi przodkowie dopiero tworzyli pierwsze malowidła naskalne. Kosmos potrafi trochę oszukać poczucie czasu, prawda?
A teraz naprawdę daleko... Do tej pory poruszaliśmy się głównie po naszej Galaktyce. Teraz zróbmy coś większego. Wyjdźmy poza Drogę Mleczną!
M31 – Galaktyka Andromedy
Andromeda to najbliższa nam duża galaktyka, która kiedyś zderzy sie z naszą Drogą Mleczną. Znajduje się około 2,5 miliona lat świetlnych od Ziemi. Tak, serio. 2,5 miliona lat. Światło, które dociera do nas z Andromedy, wyruszyło stamtąd około 2,5 miliona lat temu. To oznacza, że patrząc na Andromedę, nie widzimy jej takiej, jaka jest dzisiaj. Trochę straszne? No trochę tak. Widzimy ją taką, jaka była 2,5 miliona lat temu. To trochę jak kosmiczna wiadomość wysłana miliony lat temu, która dopiero teraz do nas dotarła. Nie wiemy i nigdy nie dowiemy, co jest tam obecnie. Przy naprawdę ciemnym niebie Andromedę można zobaczyć gołym okiem. Nie będzie wyglądała jak wielka, piękna galaktyka ze zdjęć- raczej jak delikatna, rozmyta plamka 😅Ale nadal patrzymy na całą inną galaktykę!
M32 i M110 – Andromeda ma sąsiadów!
Jeżeli już znajdziecie M31, warto wiedzieć, że nie jest sama. W jej pobliżu znajdują się między innymi M32 i M110. Są to galaktyki satelitarne Andromedy, czyli mniejsze galaktyki związane z nią grawitacyjnie. Można więc powiedzieć, że kiedy patrzymy na Andromedę, oglądamy nie tylko jedną galaktykę, ale cały mały kosmiczny układ. Kosmiczne trojaczki! 😄
I teraz wyobraźcie sobie coś takiego...
Słońce? 8 minut i 20 sekund świetlnych.
M13? Około 22 tysiące lat świetlnych.
Andromeda? Około 2,5 miliona lat świetlnych.
A my? Siedzimy sobie na małej planecie, krążącej wokół jednej z setek miliardów gwiazd w Drodze Mlecznej i próbujemy to wszystko ogarnąć. 😆💝
To już koniec naszej letniej podróży
Przez te trzy części odwiedziliśmy naprawdę spory kawałek kosmosu. Zaczęliśmy od centrum Drogi Mlecznej, gdzie poznaliśmy Antaresa, mgławice i supermasywną czarną dziurę Sagittarius A*. Potem przeszliśmy do Letniego Trójkąta, Łabędzia i kolejnych mgławic. A teraz wyszliśmy jeszcze dalej – od Słońca, przez Perseidy i Saturna, aż do gromad gwiazd i całych galaktyk oddalonych o miliony lat świetlnych. I chyba właśnie to najbardziej lubię w astronomii. Wystarczy podnieść głowę! Nie musimy lecieć w kosmos, żeby zobaczyć rzeczy oddalone o tysiące czy miliony lat świetlnych. Czasami wystarczy ciemne niebo, trochę cierpliwości i kilka minut bez patrzenia w telefon. A jeśli po przeczytaniu tych trzech części spojrzycie w górę i pomyślicie:
"Kurczę... Ej, tam chyba serio coś jest, ona nie kłamała..." – to chyba właśnie o to chodziło i osiągnęłam swój cel 🥰
Oliwia






Bardzo ładnie napisane i wszystko przyjemnie się czyta, oby tak dalej. Wszystkiego Dobrego,
OdpowiedzUsuńPowodzenia🚀🙂
Dziękuję bardzo 😊🫶
Usuń