Letnie niebo, czyli podróż do serca Drogi Mlecznej – część 1/3

Piękna, bezchmurna lipcowa noc. Większość z Was już śpi- ja natomiast patrzę w niebo. Nawet jeśli za oknem akurat goszczą chmury, wysoko ponad nimi znajdziemy niezwykłe obiekty, które tylko czekają, aż je odkryjemy.

Przełom lipca i sierpnia to najlepszy moment w roku na obserwację centrum Drogi Mlecznej. To właśnie wtedy, nisko nad południowym horyzontem, rozciąga się najbogatsza część naszej Galaktyki - pełna mgławic, gromad gwiazd i innych kosmicznych perełek. Ten wpis podzieliłam na trzy części- spokojnie, nie będziecie musieli czekać długo. Nowe wpisy na blogu pojawiają się co dwa tygodnie, więc zapamiętajcie daty: 17 lipca, 31 lipca i 14 sierpnia. 😉 No dobrze... przejdźmy do rzeczy!

Antares – serce Skorpiona

Nie sposób go nie zauważyć. Antares to czerwonawa gwiazda świecąca nisko nad południowym horyzontem w gwiazdozbiorze Skorpiona, o którym wspomniałam w ostatnim wpisie (jeśli go nie widzieliście, radzę szybko nadrobić zaległości!). Jej nazwa oznacza dosłownie „Nie jestem Marsem", ponieważ swoim kolorem bardzo przypomina Czerwoną Planetę. Ale uwaga- Antares wcale nie jest czerwony dlatego, że jest gorący. Wręcz przeciwnie! To czerwony nadolbrzym, który powoli zbliża się do końca swojego życia. Gdyby umieścić go w miejscu naszego Słońca, jego rozmiary sięgałyby aż poza orbitę Marsa. Trochę trudno byłoby wtedy zaplanować wakacje na Ziemi... Idealnym pomysłem okazałaby się wyprawa na inną planetę. Taki na przykład Neptun? Być może jednak Uran, bo trochę bliżej? A tuż obok niego Antaresa czeka pierwszy cel naszej wyprawy.  





Messier 4 (M4) – kosmiczne miasto gwiazd

Niecałe dwa stopnie od Antaresa znajduje się gromada kulista M4. Brzmi niepozornie? To wyobraźcie sobie miejsce, w którym na niewielkiej przestrzeni znajduje się kilkaset tysięcy gwiazd. Wszystkie są związane grawitacją i krążą razem już od około 12 miliardów lat. Trochę stare, wiem. Dla kosmosu nie. Być może istnieje tam życie. Wypatrujcie jej na południowym niebie.

Rho Ophiuchi – chyba najbardziej kolorowe miejsce w Drodze Mlecznej

Jeżeli kiedykolwiek oglądaliście zdjęcia pełne niebieskich, żółtych i czerwonych obłoków pyłu, bardzo możliwe, że patrzyliście właśnie na kompleks mgławic Rho Ophiuchi. To jedno z moich ulubionych miejsc na niebie i wygląda jak małe fajerwerki! Widoczna jest w gwiazdozbiorze Wężownika. Gołym okiem go nie zobaczymy, ale aparaty fotograficzne potrafią wydobyć z niego niesamowite kolory, oczywiście po długim naświetlaniu itd. Właśnie tam rodzą się nowe gwiazdy, a między nimi unoszą się ogromne ilości kosmicznego pyłu. To tak zwane "kosmiczne żłobki". Wężownik jest widoczny na południowym niebie.




Mgławica Laguna (M8)

Gdybym miała polecić tylko jedną mgławicę początkującym, byłaby to właśnie Laguna. Znajduje się około 4-5 tysięcy lat świetlnych od Ziemi (jeden rok świetlny to odległość ok. 9,5 biliona kilometrów!) i jest jednym z największych obszarów narodzin gwiazd, jakie możemy obserwować z Polski. Przez lornetkę przypomina delikatną mgiełkę. W teleskopie zaczynają pojawiać się szczegóły, a na zdjęciach... wygląda jak dzieło sztuki. Naprawdę śliczny obiekt!

Mgławica Trójlistna Koniczyna (M20)

Kilka stopni obok Laguny znajduje się kolejna perełka. M20 zawdzięcza swoją nazwę ciemnym pasmom pyłu, które dzielą ją na trzy charakterystyczne części. Co ciekawe, jest jednocześnie mgławicą emisyjną, refleksyjną i ciemną- musicie przyznać, że to brzmi świetnie! 




Mgławica Orzeł (M16)

Prawdopodobnie kojarzycie zdjęcie przedstawiające ogromne kolumny gazu przypominające skalne filary. To właśnie słynne Filary Stworzenia. Znajdują się wewnątrz Mgławicy Orzeł i są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych obiektów sfotografowanych przez Kosmiczny Teleskop Hubble'a. Jest oddalona od Ziemii o jakieś 7000 lat świetlnych! 

Mgławica Omega (M17)

Jedni widzą w niej łabędzia, inni podkowę, a jeszcze inni grecką literę Ω (czyli właśnie Omega). Niezależnie od wyobraźni, jedno jest pewne – to kolejny ogromny obszar narodzin gwiazd. W pogodną noc naprawdę warto poświęcić jej kilka minut! Struktura Mgławicy Omega jest bardzo złożona: obejmuje jaśniejące włókna wodoru, ciemne pasma pyłu, zjonizowane krawędzie i pęcherze wiatru gwiazdowego. Często porównuje się ją z Mgławicą Oriona, choć M17 jest masywniejsza i bardziej zwarta.

M11 – Dzika Kaczka

Nazwę zawdzięcza temu, że dawniej astronomowie dopatrzyli się w układzie gwiazd lecącego stada kaczek. Przyznam szczerze... ja chyba jestem ślepa, ponieważ nadal próbuję je tam znaleźć. To jedna z najbogatszych gromad otwartych widocznych z Polski i wygląda przepięknie nawet w niewielkim teleskopie, więc warto ją śledzić!


No cóż, dotarliśmy do centrum Drogi Mlecznej...

Patrząc w stronę gwiazdozbioru Strzelca, patrzymy niemal dokładnie w kierunku centrum naszej Galaktyki. I właśnie tam ukrywa się coś, czego nie zobaczymy czyli supermasywna czarna dziura Sagittarius A* mająca masę około czterech milionów Słońc.! (Ciekawe czy jest tak samo gorąca!) Nie świeci, nie emituje światła i nie wygląda jak w filmach science fiction. Wiemy jednak, że istnieje, ponieważ obserwujemy gwiazdy krążące wokół czegoś niewidzialnego z niewyobrażalną prędkością. To właśnie jedna z rzeczy, które najbardziej fascynują mnie w astronomii. Stoimy na Ziemi, patrzymy przez teleskop, a gdzieś 27 tysięcy lat świetlnych stąd znajduje się obiekt, z którego nie ucieka nawet światło. Brzmi jak scena rodem z filmu akcji, a to po prostu nasza Galaktyka. Mały, czarny groszek!

CIEKAWOSTKA- Skoro już mowa o odkrywaniu Wszechświata, warto wspomnieć o kimś, z kogo naprawdę możemy być dumni. Pierwsze potwierdzone planety poza Układem Słonecznym odkrył NASZ RODAK – Aleksander Wolszczan! Jak widać, Kopernik nie był jedynym Polakiem, który dokonał astronomicznych odkryć! Jego odkrycie z początku lat 90. zmieniło sposób, w jaki patrzymy na Wszechświat. Dzisiaj znamy już tysiące egzoplanet, ale wszystko zaczęło się właśnie od tego przełomu. Bądźmy z Nich dumni!

To dopiero początek naszej letniej podróży. Za dwa tygodnie przeniesiemy się nieco wyżej na niebo. Odwiedzimy gwiazdozbiór Łabędzia, zobaczymy jedną z najpiękniejszych mgławic przypominającą kontynent Ameryki Północnej i sprawdzimy, co wspólnego z gwiazdami mogła mieć tajemnicza okolica Góry Ślęży. Nie będę Wam jednak spojlerować, po prostu musicie śledź astroblog!



Do zobaczenia wkrótce,

Oliwia


Komentarze

  1. Cześć Oliwia! Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co tutaj przeczytałem i zobaczyłem. Naprawdę świetna robota. Dziękuje Ci za tę dawkę wiedzy oraz wspaniałe zdjęcia (tych poproszę następnym razem znacznie więcej, jak będzie taka możliwość).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty